Cena złota zależy od sytuacji politycznej USA

Notowania kruszcu zależą nie tylko od popytu na fizyczne złoto ze strony banków centralnych oraz krajów azjatyckich. W tym roku kursem rządziły całkiem inne przesłanki, które ponownie mogą dać o sobie znać już w styczniu.

Ceny metali szlachetnych, jak wszystkich dóbr materialnych, kształtowane są przez różne czynniki. Wiele z nich ma charakter polityczny. Wpływ polityki na biznes i świat ekonomii jest bowiem ogromny. Świetnie widać to na przykładzie tego, co w październiku działo się w amerykańskim Kongresie. W ogóle znaczenie USA dla notowań kruszców traktowanych jako najlepsze lokaty kapitału w okresach niepewności jest ogromny.

Jak trwoga, to do króla… metali


Poczynania kongresmenów i prezydenta Baracka Obamy determinują sytuację ekonomiczną Stanów Zjednoczonych i tym samym oddziałują na cenę złota.

W październiku obserwowaliśmy spór między republikanami i demokratami o kierunek polityki gospodarczej kraju i wielkość zadłużenia. Znaczne ograniczenie finansowania wydatków rządowych i zamknięcie wielu urzędów centralnych (government shutdown) wywołało wśród inwestorów obawy co do kondycji ekonomicznej USA. Awersja do ryzyka wzmogła popyt na bezpieczne aktywa. Za takie uchodzą m.in. dolar i złoto. W efekcie ich kursy wzrosły. Podobnie działo się ze srebrem.

Gdy zawarto porozumienie w postaci prowizorium budżetowego i podniesienia limitu długu publicznego, inwestorzy uznali, że ryzyko spadło. Zaczęli więc poszukiwać sposobów na szybsze osiągnięcie większych zysków.

Takowe stwarzają obecnie giełdy papierów wartościowych państw rozwiniętych. Na razie nic nie wskazuje, żeby akcyjna hossa miała się skończyć. To ogranicza potencjalne zwyżki na rynku złota i srebra.

Podobny do październikowego scenariusz wydarzył się na przełomie sierpnia i września. Amerykanie zagrozili przywódcy Syrii wojną. Notowania metali wzrosły. Gdy napięcie na linii Waszyngton-Damaszek opadło, kurs zanurkował.

Dług publiczny a cena złota

W styczniu znów można spodziewać się politycznej awantury w USA i ponownych wzrostów cen złota i srebra. Wtedy bowiem dojdzie do kolejnych rozmów na temat limitu długu publicznego Stanów Zjednoczonych.

Republikanie chcą zacząć go redukować. Można to zrobić tylko w jeden sposób – zmniejszając wydatki budżetowe. Na to nie godzą się demokraci ani prezydent, którego głównym hasłem ostatniej kampanii była reforma systemu opieki zdrowotnej. Oficjalnie wejdzie ona w życie 1 stycznia 2014 r., ale już od 1 października chętni mogą zawierać umowy z zakładami ubezpieczeń. Tych, których nie stać na wykup polisy, wspomoże państwo, co generuje kolejne zobowiązania publiczne, które najpewniej zostaną sfinansowane pożyczkami.

Brak zgody w tej kwestii doprowadzi do wstrzymania funkcjonowania rządu, a nawet zaprzestania spłacania zadłużenia przez USA. – W okresie dużej niepewności wielu inwestorów wybierze zapewne w złoto, wspierając tym samym jego notowania. Obserwowaliśmy to już w październiku, a także w zeszłym roku, gdy doszło do kryzysu zwanego klifem fiskalnym – twierdzi Dyrektor Zarządzający Saxo Bank Polska Maciej Jędrzejak.

Jego zdaniem nie dojdzie już do tak dużych spadków notowań, jak na początku br. – Główna fala sprzedaży jest już za nami, dzięki czemu cena złota ma obecnie znacznie lepsze możliwości reagowania na korzystne dla rynku informacje. Po odsunięciu w czasie ograniczania skupu aktywów przez Rezerwę Federalną uwaga inwestorów może skupić się na styczniowych negocjacjach w sprawie długu i budżetu.